Testy opon

Często głównym argumentem przy wyborze danej opony staje się jej miejsce na podium w tym czy innym „niezależnym” teście, na ile jest to uzasadnione? W rzeczywistości większość testów opon to po prostu akcje marketingowe ich producentów, a żeby znaleźć ziarno prawdy w wynikach takich testów, trzeba poświęcić sporo czasu.

Krótka odpowiedź Każdy test trzeba zaczynać czytać nie od podium, a od listy uczestników.

Testy opon: którym testom wierzyć i na ile?

Testy opon

Niektórzy kierowcy, wybierając opony, bezkrytycznie kierują się różnymi testami publikowanymi w internecie i w wydaniach drukowanych. A potem, zdarza się, dziwią się, jak to możliwe, że mało znana opona, która wcześniej stała na samochodzie, w realnym życiu na drodze sprawowała się znacznie lepiej niż obecny znany (i wcale nietani) zwycięzca uznanych testów.

Tu trzeba rozumieć, że każdy test, a tym bardziej test opon samochodowych to bardzo subiektywne przedsięwzięcie. Dlatego wyniki testów czytać można i trzeba, ale ostateczną decyzję lepiej jednak podejmować głową, a nie ślepo ufając testom.

Zdarzyło ci się zastanawiać, dlaczego opona, która zdobyła miliony pozytywnych opinii kierowców i jest bezsprzecznym liderem sprzedaży w danym regionie czy nawet kraju, nie figuruje w pierwszej piątce w swoim segmencie w wynikach różnych uznanych testów w pierwszym roku, a pojawia się tam dopiero faktycznie w drugim-trzecim roku swojej obecności na rynku? Dlaczego tak, a nie odwrotnie?

Kto płaci, ten wymaga?

Dlaczego wyniki testów zawsze są subiektywne? Przyczyn jest wiele, a główna z nich to to, od czego właściwie zaczyna się każdy test: wybór opon do porównania parametrów. Jeśli z dwustu różnych modeli opon sprzedawanych na rynku testuje się (porównuje między sobą) zaledwie 18 czy 20, możesz policzyć reprezentatywność takiej próby.

Poza tym opony testuje się według całej listy parametrów, z których każdemu przypisuje się określoną wagę do wyliczenia oceny końcowej. Sama lista parametrów, a nawet metodyka badań, też może zostać dowolnie zmieniona przez autora/zleceniodawcę testu.

Tak więc, nawet zakładając absolutną wiarygodność i przejrzystość wyników badań, trzeba stwierdzić, że subiektywne upodobania autora/zleceniodawcy testu mimo to mają bardzo poważny wpływ na jego wynik. Dlatego wartość i obiektywność testów zrobionych na zlecenie albo za pieniądze danego producenta opon są skrajnie wątpliwe, a rzeczywisty zleceniodawca czy sponsor daleko nie zawsze jest ujawniany. A przecież każdy test opon obejmuje dość dużo badań i kosztuje niemałe sumy. Po prostu zapytaj siebie, kto płaci za te wszystkie testy i po co?

I trzeba zaznaczyć, że nie chodzi tu tylko i nie tyle o banalną kryptoreklamę, czyli naciąganie wyników pod konkretną oponę: chodzi bardziej o to, że organizatorzy i wykonawcy wszystkich testów to żywi ludzie, którzy mają własne gusta i upodobania, a także indywidualne warunki eksploatacji samochodu: i wcale nie jest pewne, że to wszystko w pełni dotyczy właśnie ciebie.

Na ile niezależne są „niezależne” testy opon?

Najbardziej znane i najpopularniejsze spośród niezależnych testów robi niemiecki klub motoryzacyjny ADAC. Wyniki testów publikowane przez tę organizację można z niewielkim naciągnięciem uznać za w pełni obiektywne, ale dotyczą one głównie krajów europejskich.

Trzeba rozumieć, że jakość dróg w Europie istotnie różni się od tego, do czego przyzwyczajony jest kierowca w Ukrainie, a przyjęty styl jazdy i zachowania na drodze bardzo różni się od naszego. Dlatego zarówno kryteria porównania, jak i waga każdego z tych kryteriów w ocenie ogólnej daleko nie zawsze odpowiadają rzeczywistym potrzebom przeciętnego kierowcy w Ukrainie.

Oto charakterystyczny przykład: ADAC przeprowadził test osiemnastu opon zimowych, wśród których nie ma ani jednej opony z kolcami ani opony z bieżnikiem typu skandynawskiego. Wszystkie 18 to opony zimowe o wysokim indeksie prędkości (tak zwana „Europejska zima”). A kryterium zachowania opon na śniegu (stabilność, start i hamowanie) w tym teście to tylko 25% łącznie w ocenie ogólnej. Czy wyniki takiego testu wiele powiedzą kierowcy, którego zimowy poranek często zaczyna się od odgarniania łopatą śniegu, żeby wyjechać z podwórka czy garażu?

Testy przeprowadzone albo zrobione na zlecenie ukraińskiej prasy motoryzacyjnej, niestety, też nie można traktować jako prawdy objawionej, bo zbyt często grzeszą subiektywizmem i przechyłem w stronę określonych producentów.

Jak czytać test opon?

Każdy test trzeba zaczynać czytać nie od podium, a od listy uczestników. Zdarza się, że materiał nazywa się „opony zimowe”, a porównuje się w nim wyłącznie modele z kolcami o jednym typie bieżnika, mimo że opony bez kolców, a także opony z bieżnikiem asymetrycznym i klasycznym miałyby inne właściwości. Wtedy warto zapytać siebie: dla kogo właściwie zrobiono ten test: dla producentów opon czy dla konsumenta? Spójrz też na te, których w tabeli nie ma: jeśli bezpośredni konkurenci uczestników spokojnie sprzedają się obok, ale z jakiegoś powodu nie trafili do badań, masz przed sobą nie ranking rynku, a listę upodobań redakcji, i nic więcej.

Porównywać można tylko to, co porównywalne. Miejsca zdobyte w jednym rozmiarze nie przenoszą się na inny: wcale nie jest pewne, że te same opony w innym rozmiarze uplasowałyby się w tej samej kolejności. I pamiętaj, że w warunkach złych dróg na zimę akurat lepiej zakładać oponę węższą i o wyższym profilu, jeśli taki rozmiar przewiduje producent samochodu, cokolwiek by mówiono o prestiżu niskiego profilu.

Znajdź tabelę współczynników wagowych i przelicz ją pod swoją zimę. To właśnie ona, a nie tekst artykułu, decyduje, kto wygrał. W dużym mieście zimą pod kołami zwykle przeważa suchy, a jeszcze częściej mokry asfalt, hojnie polany solą drogową, a hamowanie na asfalcie to akurat słaby punkt opon z kolcami; podczas gdy na lodzie i na śniegu uwaga i ostrożność kierowcy rosną wbrew jego woli, instynktownie. Zwróć też uwagę na to, że zużycie paliwa niejednokrotnie otrzymuje zauważalną część oceny przy znikomej różnicy w pomiarach, a odporność na zużycie, czyli przebieg na jednym komplecie, w ogóle nie jest badana. Głośność opon z kolcami też się ocenia, chociaż hałasują wszystkie.

Sprawdź, czego w raporcie nie ma. Na jakim samochodzie prowadzono badania, jakie systemy elektroniczne: ABS, kontrola trakcji, stabilizacji toru jazdy, były włączone, a jakie wyłączone? Różne opony zachowują się różnie z takimi systemami i bez nich, dlatego miejsca w rankingu mogą okazać się inne niż na twojej drodze. Nie zaszkodziłoby też wskazać, jakimi przyrządami i w jakich warunkach mierzono prędkość podczas podwójnej zmiany pasa, czas przejazdu lodowego okręgu przy stałym gazie i stabilność kierunkową.

Nazwa znanego poligonu świadczy o dokładności pomiarów, ale nie o obiektywności całego przedsięwzięcia. Ośrodki badawcze z reguły nie prowadzą badań z własnej inicjatywy i charytatywnie, bo same badania to właśnie istota ich biznesu. Skład uczestników, zestaw konkurencji i wagę każdej konkurencji w ocenie końcowej ustala zleceniodawca, a poligon zapewnia warunki i sprzęt. Obiektywność zależy od zleceniodawcy i tylko od niego.

Oczywiście krytykować jest łatwiej, niż robić. Mam wielki szacunek dla dziennikarzy, którzy przygotowują takie materiały: wśród nich bardzo często trafiają się naprawdę profesjonalnie przygotowane i przydatne prace. Ale idealny test nie może istnieć w naturze, ponieważ każdy kierowca ma swoje warunki, swoje upodobania i swój styl jazdy. Dlatego oceniaj każdy test przede wszystkim pod kątem tego, na ile warunki jego autorów są podobne do twoich.

W każdym razie, testy opon należy traktować jako dodatkową informację, a nie jako prawdę objawioną, bo w takim czy innym stopniu te testy to element marketingu.

Więcej na ten temat

W tym dziale